Dropshipping a podatki: o czym musisz pamiętać?
Dropshipping wydaje się idealny: sklep działa prawie „na autopilocie”, nie trzymasz towaru w magazynie, nie pakujesz paczek, a zamówienia zasilają konto. W tle cały czas patrzy jednak fiskus, którego nie interesuje to, jak wygodny masz model logistyczny, tylko kto, komu, za ile i na jakich zasadach coś sprzedaje. Jeśli chcesz budować sklep bez stresu przed kontrolą, musisz zrozumieć podstawy rozliczeń podatkowych, zanim zaczniesz skalować kampanie reklamowe.
Kiedy w dropshippingu powstaje przychód?
W dropshippingu zarabiasz na różnicy między tym, ile płaci klient, a ile wypływa od ciebie do dostawcy. Dla ciebie to dość naturalne, ale dla urzędu skarbowego ważne jest, w którym momencie i w jakiej wysokości powstaje przychód oraz jak udowodnisz koszty.
Standardowy przebieg transakcji wygląda tak: klient składa zamówienie w twoim sklepie, płaci online, ty przekazujesz dane do dostawcy, a dostawca wysyła towar prosto do klienta. Formalnie z punktu widzenia podatków bardzo często to ty jesteś sprzedawcą, bo to twoją markę widzi klient, z tobą zawiera umowę i u ciebie może reklamować produkt.
W takim układzie przychodem jest kwota, którą klient płaci twojemu sklepowi. Kosztem będzie cena zakupu towaru oraz inne wydatki, które są realnie powiązane z tą sprzedażą, jak prowizje operatorów płatności czy reklamy. To oznacza, że nie rozliczasz tylko „prowizji w głowie”, ale pełną wartość sprzedaży i dopiero po odjęciu kosztów wychodzi dochód do opodatkowania.
Ważna jest też regularność. Jeśli wykonujesz pojedyncze, sporadyczne transakcje raz na kilka miesięcy, możesz nadal mieścić się w ramach sprzedaży prywatnej. Jeżeli jednak systematycznie sprzedajesz, prowadzisz sklep internetowy, inwestujesz w reklamy i masz powtarzalne obroty, urząd bardzo chętnie zakwalifikuje to jako działalność gospodarczą, nawet jeśli formalnie nie założyłeś firmy. Wtedy może pojawić się konieczność zapłaty podatku wstecz, odsetek i dopłaty do ZUS-u.
VAT w dropshippingu – sprzedajesz towar czy świadczysz usługę
Drugi duży temat to VAT. W dropshippingu możesz działać w dwóch głównych rolach. Pierwsza to sytuacja, w której to ty jesteś sprzedawcą towaru w oczach klienta. Masz swój sklep, swój regulamin, klient płaci tobie i to od ciebie oczekuje wysyłki oraz obsługi posprzedażowej. Wtedy to na tobie ciążą obowiązki związane z VAT od sprzedaży.
Jeśli działasz w Polsce i dopiero zaczynasz, możesz korzystać ze zwolnienia podmiotowego z VAT do określonego limitu obrotu rocznego. Po jego przekroczeniu musisz zarejestrować się jako czynny podatnik VAT i doliczać podatek do swoich transakcji. Gdy sprzedajesz klientom z innych krajów Unii Europejskiej, dochodzą jeszcze zasady związane z sprzedażą na odległość i procedurą OSS. W praktyce często oznacza to, że po przekroczeniu unijnego progu sprzedaży musisz rozliczać VAT w kraju konsumenta, a nie tylko w Polsce.
Drugi wariant to bycie pośrednikiem. Wtedy twój sklep jest bardziej platformą, która łączy klienta z dostawcą, a formalnym sprzedawcą towaru pozostaje firma zewnętrzna. Ty pobierasz wynagrodzenie za pośrednictwo, czyli prowizję. Taki model wymaga dobrze napisanych regulaminów, jasnego wskazania, kto jest sprzedawcą, i odpowiedniej konstrukcji faktur. Dla VAT może to oznaczać, że nie sprzedajesz towarów, tylko świadczysz usługę pośrednictwa, która rządzi się trochę innymi zasadami rozliczania.
Do tego dochodzi temat importu towarów spoza UE. Jeżeli towar wjeżdża do Unii, pojawia się kwestia VAT importowego i ewentualnego cła. W zależności od tego, kto widnieje jako importer na dokumentach, obciążenia mogą dotyczyć ciebie lub klienta końcowego. To nie jest miejsce na „jakoś to będzie” – warto już na początku ustalić, czy chcesz prezentować się jako sprzedawca, czy tylko jako pośrednik, i dopasować do tego cały model formalny oraz sposób rozliczania VAT.
Podatek dochodowy, forma opodatkowania i realne koszty
Oprócz VAT musisz zmierzyć się z podatkiem dochodowym. W jednoosobowej działalności gospodarczej masz do wyboru kilka sposobów rozliczania. Skala podatkowa pozwala korzystać z ulg, ale przy wysokich dochodach oznacza wejście w wyższy próg. Podatek liniowy ma jedną stawkę, za to rezygnujesz z części ulg. Ryczałt bywa na pierwszy rzut oka kuszący, bo nie musisz rozliczać kosztów, ale w handlu towarami może się okazać dużo mniej korzystny niż klasyczne liczenie dochodu.
W dropshippingu bardzo często marża na produkty nie jest kosmicznie wysoka, a prawdziwym „pożeraczem” pieniędzy są reklamy i narzędzia. Płacisz za kampanie w Meta Ads, Google Ads czy TikToku, testujesz nowe kreacje, zmieniasz grupy odbiorców, korzystasz z oprogramowania sklepowego, automatyzacji, systemów do fakturowania i magazynu. Do tego dochodzą prowizje od płatności i platform marketplace. To wszystko są koszty, które możesz odliczyć przy klasycznym rozliczaniu dochodu, ale przy ryczałcie z tej przewagi rezygnujesz.
Warto też pamiętać o walutach. Płacąc dostawcom z Chin czy USA, często rozliczasz się w dolarach lub euro. Twoje księgi prowadzone są jednak w złotówkach, więc każda transakcja musi zostać przeliczona po odpowiednim kursie. Pojawiają się wtedy różnice kursowe, które również wpływają na przychody i koszty podatkowe. To nie są najprzyjemniejsze tematy, ale właśnie na takich drobiazgach potrafią wyłożyć się sklepy, które świetnie działają marketingowo, a dopiero po pierwszym solidnym roku widzą, że po zapłaceniu podatków i ZUS-u zostaje mniej, niż pokazywał panel na Shopify.
Dokumentacja, platformy sprzedażowe i przygotowanie na kontrolę
Dropshipping ma jeszcze jeden ciekawy aspekt: wiele rzeczy dzieje się „w chmurze”. Płatności przechodzą przez bramki, zamówienia lecą przez integratory, dostawcy rozliczają się fakturami elektronicznymi lub wręcz prostymi dokumentami z platform B2B. W takim świecie bardzo łatwo zgubić się w papierach, a to właśnie dokumenty ratują cię w razie pytań z urzędu.
Tutaj przydaje się jedna, dobrze zorganizowana lista rzeczy, które warto trzymać w porządku:
- faktury lub dokumenty potwierdzające zakup towaru od dostawców, także zagranicznych,
- raporty i potwierdzenia z bramek płatniczych (PayU, Przelewy24, Stripe, PayPal itd.),
- zestawienia sprzedaży i prowizji z marketplace’ów oraz systemów sklepowych,
- regulaminy sklepu, polityki zwrotów i reklamacji, które pokazują, kto tak naprawdę jest sprzedawcą,
- korespondencja i warunki współpracy z dostawcami, choćby w formie maili lub zapisów w panelu hurtowni.
Przy ewentualnej kontroli urząd skarbowy może porównać wpływy na rachunki i w bramkach płatniczych z tym, co wykazałeś w ewidencji sprzedaży. Może poprosić o dokumenty potwierdzające koszty i sprawdzić, czy nie zaniżasz dochodu. Zajrzy także w to, jak wystawiasz faktury lub paragony, oraz czy twoje deklaracje VAT i rozliczenia z podatku dochodowego są spójne.
Jeśli sprzedajesz wyłącznie online, pojawia się dodatkowa kwestia kasy fiskalnej. W pewnych warunkach możesz korzystać ze zwolnienia, na przykład gdy całość płatności trafia na rachunek bankowy, a z ewidencji i dokumentów jednoznacznie wynika, kto, co i za ile kupił. Warto jednak sprawdzić aktualne przepisy, bo wymagania dotyczące ewidencji sprzedaży potrafią się zmieniać.
Na koniec najważniejsze: urząd skarbowy zna już model dropshippingowy i nie traktuje go jak egzotycznej ciekawostki z internetu. Dane z banków, operatorów płatności i platform e-commerce da się dziś dość łatwo zestawić. Zamiast więc liczyć na szczęście, lepiej od początku ustawić model działania, wybrać sensowną formę opodatkowania, znaleźć księgowego z doświadczeniem w e-commerce i raz na jakiś czas skorzystać z konsultacji doradcy podatkowego. To koszt, który zwykle zwraca się szybciej, niż zdążyłbyś przepalić budżet na korekty deklaracji i nieprzespane noce przed wizytą kontrolera.
Jeśli ten artykuł jest dla Ciebie wartościowy, wesprzyj naszą twórczość tutaj i odbierz fantastyczne prezenty.



